Odpowiednio dobrany, oryginalny tytuł filmowy nierzadko stanowi o sukcesie filmowej produkcji. Chwytliwy tytuł przyciąga, ale też coraz częściej, zwłaszcza w przypadku filmów dla dzieci i młodzieży, niesie za sobą ogromny potencjał merchandisingowy. Przychody osiągane z zawartych umów licencyjnych zezwalających na wykorzystanie tytułu filmowego m.in. na produkowanej odzieży, zabawkach czy innych gadżetach najlepiej świadczą o tym, że inwestować w ochronę tytułu filmowego zdecydowanie warto.

Jak więc zapewnić sobie taką ochronę? W większości przypadków niewystarczające pozostaje powoływanie się na przepisy prawno-autorskie i twierdzenie, że tytuł jako utwór jest nimi chroniony.  O ile bowiem sam film jako przejaw pracy twórczej będzie uznawany za utwór, a co za tym idzie będzie podlegał ochronie prawno-autorskiej, to sam tytuł już niekoniecznie. W przemyśle filmowym bardzo często spotykane są bowiem tytuły bardzo krótkie, wręcz jednowyrazowe, które nie zawsze są na tyle twórcze, aby uznać je za odrębny utwór (jak np. „Chłopi”, czy „Pianista”). Zdarzają się jednak i takie tytuły, które – ze względu na walor twórczy – same w sobie (a więc w oderwaniu od samego filmu) moglibyśmy uznać za utwór (wydaje się, że kryterium to spełniałyby takie tytuły jak np. „Milczenie owiec” czy „Zielona mila”, choć co do prawno-autorskiego charakteru tychże tytułów również można by się spierać).

W związku z tym najlepszym sposobem ochrony jest rejestracja tytułu jako znaku towarowego. Aby zarejestrować znak towarowy, należy złożyć odpowiedni wniosek do Urzędu Patentowego. Wcześniej warto sprawdzić jednak w rejestrze znaków towarowych (dostępnym nieodpłatnie na stronie Urzędu Patentowego i European Union Intellectual Property Office), czy znak identyczny lub podobny do tego, który chcemy zgłosić, nie został już wcześniej zarejestrowany i czy podlega ochronie w Polsce. Choć na decyzję Urzędu trzeba trochę poczekać, znak zyskuje ochronę już w chwili zgłoszenia (pod warunkiem, że zostanie on następnie pomyślnie  zarejestrowany). Planując rejestrację znaku towarowego, pamiętać należy, że uzyskanie ochrony jest ograniczone terytorialnie. Zgłaszając znak towarowy w polskim Urzędzie Patentowym, znak ten korzysta z ochrony jedynie w Polsce. Z tego względu, planując strategię ochrony tytułu za granicą, warto rozważyć rejestrację tytułu jako znaku towarowego również w innych krajach. Idealnym rozwiązaniem jest w tym kontekście unijny znak towarowy, który poprzez jedną rejestrację zapewnia ochronę we wszystkich państwach członkowskich UE.

Dobrym przykładem handlowego wykorzystania tytułu filmowego jako znaku towarowego są „GWIEZDNE WOJNY”. W polskim Urzędzie Patentowym tytuł ten zarejestrowano jako znak towarowy w wersji polskojęzycznej oraz w wersji oryginalnej („STAR WARS”). Ochroną objęto bardzo szeroką grupę produktów, dzięki czemu uprawniony – LUCASFILM ENTERTAINMENT COMPANY LTD. LLC – posiada na terenie Polski prawo wyłączne do posługiwania się tymi oznaczeniami. Każdy, kto chce wykorzystać to hasło na czapeczce, długopisie, a nawet ozdobie choinkowej, musi zawrzeć z uprawnionym odpowiednią umowę licencyjną, zezwalającą na wykorzystanie znaku towarowego za odpowiednim wynagrodzeniem. Podobną ochronę tytuł ten uzyskał w szeregu innych państw.

Na rynku polskim taką ochronę uzyskały np. tytuły kultowych polskich komedii, takich jak „Kiler” [1] czy „Seksmisja”. Wskazać przy tym należy, że rejestracji podlegać mogą również tytuły seriali (w Polsce ochronę uzyskały m.in. „Alternatywy 4”, „Czterej pancerni i pies” [2] czy „Na dobre i na złe”) oraz bajek (np. „Smerfy” czy „Kubuś Puchatek”). Obecnie na rejestrację w Urzędzie Patentowym czeka m.in. „Ucho prezesa” oraz „Chłopaki nie płaczą”. Co ciekawe, twórcy filmowi poszukują ochrony nie tylko wobec tytułów filmowych, ale także poszczególnych postaci i bohaterów. Przykładowo – jako znak towarowy zarejestrowano „Rodzinkę Boskich”, bohaterów serialu „Rodzinka.pl”, „Obi-Wan Kenobi” czy „Anakina Skywalkera” z „Gwiezdnych Wojen”.

Czy każdy tytuł filmowy można jednak zarejestrować jako znak towarowy? Przede wszystkim producenci muszą zdawać sobie sprawę, że rejestracja tytułu filmowego zależy od tego, czy da się go przedstawić w formie graficznej oraz czy posiada on tzw. zdolność odróżniającą, a więc od tego, czy dany tytuł jest na tyle charakterystyczny i niebanalny, aby nie doszło do wprowadzenia widzów w błąd co do jego pochodzenia. Co do zasady tytuły filmowe można bowiem podzielić na te, które z uwagi na swój oryginalny, nieszablonowy charakter mają tzw. mocną zdolność odróżniającą (jak np. „Pulp Fiction” czy „Edward Nożycoręki”) oraz te, których zdolność odróżniająca z uwagi na ich pospolitość i opisowy charakter jest słabsza (np. „Pokój”, czy „Katedra”). Tym ostatnim Urząd Patentowy nie może jednak odmówić rejestracji, jeśli pomimo prima facie banalnego charakteru znak (tytuł) nabrał tzw. wtórną zdolność odróżniającą w następstwie jego używania w obrocie. Chodzi więc o takie filmy, które zostały wprowadzone na rynek i cieszyły się popularnością oraz zainteresowaniem. Im bardziej rozpoznawalny tytuł, tym łatwiej wykazać, że powinien uzyskać ochronę. Wymyślając tytuł filmowy, warto o tym pamiętać. Wskazać przy tym należy, że problematyczna może się okazać również rejestracja tytułów uznawanych za wulgarne czy obraźliwe. Za znak towarowy sprzeczny z dobrymi obyczajami, któremu EUIPO odmówiło rejestracji, został uznany na przykład niemiecki tytuł „Fack ju Göhte”. Sprawę ostatecznie rozstrzygnął Sąd Unii Europejskiej, potwierdzając, że sformułowanie „fack ju” jest na tyle wulgarne, że nie zasługuje na ochronę.

Uzyskanie ochrony na znak towarowy powoduje, że podmiot uprawniony może żądać zaniechania nieuprawnionego wykorzystania zastrzeżonego znaku przez inne podmioty. Takiej ochrony poszukiwał m.in. Warner Brothers Entertainment, właściciel znaku „Hobbit”, w postępowaniu zabezpieczającym, wszczętym przeciwko dystrybutorowi filmu „Age of Hobbits”. Sąd uznał, że w opisywanym przypadku istniało ryzyko wprowadzenia widzów z błąd i wydał nakaz zaprzestania emisji filmu „Age of Hobbit”.

Niewątpliwie warto więc zainwestować w rejestrację tytułu filmowego jako znaku towarowego. Pamiętać należy, że im bardziej charakterystyczny tytuł, tym większa szansa na jego rejestrację. Zgłoszeniem warto przy tym objąć możliwie szeroką listę usług i produktów, z którymi film może być związany. Sukces dotychczas zgłoszonych znaków pokazuje bowiem, że ochrona tytułów filmowych po prostu się opłaca.

 

[1] Prawo ochronne na słowno-graficzny znak towarowy „Kiler” wygasło w 2008 r.

[2] Prawo ochronne na słowno-graficzny znak towarowy „Czterej pancerni i pies” wygasło w 2009 r., choć nadal ochronie podlega znak słowno-graficzno-dźwiękowy „Czterej pancerni i pies Deszcze niespokojne”