Kolejna odsłona sporu o granice prawa autorskiego w Internecie – w niedawnym wyroku w sprawie C-161/17 Renckhoff Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej („TSUE” lub „Trybunał”) ponownie stanął przed koniecznością wyważenia, z jednej strony interesów społeczeństwa informacyjnego, z drugiej zaś twórców. Tego rodzaju spory Trybunał rozstrzygał już wielokrotnie, zwłaszcza w kontekście dopuszczalności linkowania treści objętych ochroną prawnoautorską. Tym razem, przedmiot sporu nie dotyczył jednak udostępnienia utworu za pomocą linku, ale innego, nie mniej popularnego, sposobu korzystania z cudzej twórczości online, tj. pobrania utworu ze strony internetowej i zamieszczenia na własnej witrynie. 

 

Linkowanie w orzecznictwie TSUE – kryterium „nowej publiczności”

Z dotychczasowego orzecznictwa TSUE w tych sprawach (por. wyrok z dnia 13 lutego 2014 r. w sprawie Svensson, postanowienie z dnia 21 października 2014 r.  sprawie Bestwater, wyrok z dnia 8 września 2016 r. w sprawie GS Media przeciwko Sanoma),  wynika że zamieszczenie linku do cudzych treści nie zawsze musi być uznane za naruszenie praw autorskich  twórcy (lub innego właściciela praw) w świetle art. 3 ust. 1  dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym („dyrektywa”). Zgodnie z tym przepisem autorowi (uprawnionemu) przysługuje wyłączne prawo do zezwalania na jakiekolwiek publiczne udostępnianie jego utworów.  TSUE rozważał więc, na ile linkowanie zamieszczonych w sieci utworów, może być uznane za ich „publiczne udostępnianie” w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy. W orzeczeniach wydanych w sprawach Svensson i Bestwater, jednym z podstawowych kryteriów, które Trybunał wziął pod uwagę przy ocenie przesłanki „publicznego udostępnienia”, było kryterium „nowej publiczności”. W ocenie Trybunału, aby mówić o udostępnieniu utworu określonej publiczności, należy wziąć pod uwagę nową publiczność, a więc taką której nie przewidywał autor (uprawniony) zezwalając na pierwotne udostępnienie utworu.  Jeśli więc utwór został zamieszczony w Internecie za zgodą autora (uprawnionego), bez ograniczeń dostępu, to umożliwienie dostępu do tego utworu za pomocą linku jest udostępnieniem go nie nowej, ale tej samej publiczności (ogółowi społeczności internetowej).

W wyroku w sprawie GS Media Trybunał wziął pod uwagę trzy podstawowe kryteria niezbędne dla oceny dopuszczalności linkowania bez zgody uprawnionego, tj.: „nieodzowność” roli użytkownika w udostępnianiu utworu i zamierzony charakter jego działania (na ile jest ona niezbędna dla zapoznania się przez innych użytkowników – publiczność z danym utworem); „nowość” technologii użytej do udostępnienia utworu lub „nowość” publiczności oraz zarobkowy cel udostępnienia.

 

Stan faktyczny sprawy i pytanie prejudycjalne

Spór powstał w związku z opublikowaniem na szkolnej stronie internetowej fotografii przedstawiającej most w Cordobie. Fotografia ukazała się pierwotnie w internetowym magazynie podróżniczym, za zgodą jej autora, na mocy umowy licencji. Zdjęcie zostało następnie wykorzystane przez uczennicę zespołu szkół w Waltrop (Niemcy) w ramach referatu przygotowanego na lekcje hiszpańskiego. Uczennica pobrała zdjęcie, zamieściła je w swojej pracy, a następnie opublikowała ją na stronie szkoły. Autor zdjęcia uznał, że skoro wyraził jedynie zgodę na opublikowanie zdjęcia na łamach portalu podróżniczego, nie zaś na stronie szkoły, to taki sposób publikacji narusza jego prawa autorskie do zdjęcia. Wezwał więc szkołę do zaprzestania naruszania oraz do zapłaty odszkodowania tytułem naprawienia szkody (w wysokości 400 EUR). Sąd krajowy rozpoznający sprawę w I instancji uznał roszczenia fotografa. W toku postępowania odwoławczego sąd II instancji nabrał jednak wątpliwości, czy zamieszczenie na stronie internetowej ogólnodostępnego zdjęcia, znajdującego się pierwotnie na innej witrynie stanowi przypadek „publicznego udostępnienia”, o którym mowa w art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29. Co ciekawe, w pytaniu nie pojawił się wątek pobrania (utrwalenia) fotografii na serwerze, jako odrębnego pola eksploatacji. Czynność pobrania (utrwalenia) utworu i jego udostępnienia zostały potraktowane łącznie.

 

Opinia Rzecznika Generalnego. „Prointernetowa” wykładnia vs stanowisko Trybunału

Wyrok poprzedziła opinia Rzecznika Generalnego Manuela Camposa Sáncheza Bordony, który (zwracając uwagę na różnice pokoleniowe w sposobie przygotowywania prac szkolnych – collage na kartonie vs cyfrowe obrazki z Internetu) uznał, że taka forma udostępnienia fotografii nie mieści się w ramach „publicznego udostępniania” w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy. Rzecznik odniósł się w swojej opinii m.in. do kryterium „nowej publiczności”, sformułowanego przez TSUE w sprawach dotyczących linkowania. Wskazał, że skoro fotograf udzielił licencji wydawcy internetowego magazynu na zamieszczenie zdjęcia na ogólnodostępnej stronie internetowej, to mógł zakładać, że odbiorcami tej strony będzie ogół użytkowników Internetu. Rzecznik podkreślił również niekomercyjny, edukacyjny charakter wykorzystania zdjęcia.

Trybunał (co rzadkie) nie podzielił jednak tego stanowiska Rzecznika. W ocenie Trybunału pobranie zdjęcia i zamieszczenie go na innej stronie internetowej jest publicznym udostępnieniem utworu w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy. Wyrok Trybunału opiera się w dużej mierze na argumentach słusznościowych, konieczności wyważenia wzajemnych interesów użytkowników sieci i podmiotów praw autorskich. Trybunał odniósł się do kryterium nowej publiczności wypracowanego w ramach wyroku dotyczących linkowania. Z jego rozważań w tym zakresie wynika, że o nowej publiczności można mówić w każdym przypadku, gdy dochodzi do zamieszczenia utworu na innej stronie niż strona objęta zgodą uprawnionego: „w takich bowiem okolicznościach publiczność, która została wzięta pod uwagę przez podmiot praw autorskich, gdy wyraził on zgodę na udostępnianie swego utworu na stronie internetowej, na której utwór ten został pierwotnie opublikowany, obejmuje jedynie użytkowników wspomnianej strony, a nie użytkowników strony internetowej, na której utwór został później zamieszczony bez zgody tego podmiotu, lub innych internautów”. Zwrócił uwagę, że w przeciwnym razie, autor nie miałby prawa sprzeciwić się zamieszczeniu utworu na innej niż pierwotna stronie, a więc doszłoby do ustanowienia zasady wyczerpania prawa.

Wydaje się więc, że to ten „słusznościowy” argument zdecydował o wnioskach TSUE. W przypadku zamieszczenia linku do utworu opublikowanego na innej stronie autor (uprawniony) również nie obejmuje swoją zgodą przypadków udostępniania (nawet w formie linku) utworu odbiorcom innych stron. Trybunał wskazał jednak, że w przypadku linku, odwołanie zgody przez uprawnionego na korzystanie z utworu i usunięcie danego utworu, skutkuje automatycznie brakiem aktywności linku i możliwości dalszego zapoznawania się z utworem. TSUE podkreślił przy tym decydującą rolę użytkowniczki w udostępnieniu zdjęcia (pobranie pliku).

 

Wyrok TSUE – bez rewolucji

Wyrok TSUE w tej sprawie nie wydaje się szczególnie kontrowersyjny, nawet w świetle dotychczasowej linii orzeczniczej dotyczącej linkowania. Dopiero przyjęcie przez Trybunał odmiennego stanowiska, jak chciał Rzecznik Generalny, tj. uznającego, że pobranie i zamieszczenie utworu na innej stronie niż pierwotne miejsce publikacji nie wymaga zgody autora (nie stanowi przypadku publicznego udostępniania), byłoby rewolucją dla internetowej „swobody przepływu idei”. Pozwalałoby na niczym nieskrępowane korzystanie z cudzej twórczości w Internecie – pobieranie utworów (nie tylko zdjęć, ale także np. filmów) i zamieszczanie na własnych witrynach. Wyrok TSUE potwierdza więc, że tego rodzaju działania są – co do zasady – niedopuszczalne bez zgody autorów (innych podmiotów praw autorskich), co wymusza konieczność ostrożnego posługiwania się internetowymi zasobami.

Nie można jednak zapominać, że monopol twórców i innych podmiotów praw autorskich ma swoje granice, również w przypadku korzystania z utworów w sieci. Wskazuje na to sama dyrektywa, ustanawiając w art. 5 ust. 2 i 3 dyrektywy, szereg wyjątków od konieczności uzyskania zgody twórcy (uprawnionego) na korzystanie z utworu (również publiczne udostępnianie).

Jedynym z takich wyjątków, który ma szczególne zastosowanie w przypadku publikacji w Internecie jest tzw. prawo cytatu, obecne także w przepisach polskiej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.   W wielu sytuacjach pobranie grafik ogólnie dostępnych w Internecie i zamieszczenie ich, bez zgody twórcy, na własnej stronie w celu ilustracji tekstu, będzie się mieścić w granicach tego prawa (pod warunkiem spełnienia pewnych przesłanek np. oznaczenie autorstwa).

Podobny wyjątek może występować również w prawie niemieckim. Jeśli tak, sądy krajowe będą musiały rozstrzygnąć (z ogromnymi konsekwencjami dla wszystkich prac domowych) czy znajdzie zastosowanie również w tym przypadku.

 

____

Sprawdź do czego się odwołujemy:

  • Dyrektywa 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym – link;
  • Wyrok TSUE z dnia 7 sierpnia 2018 r. w sprawie Land Nordrhein-Westfalen przeciwko Dirkowi Renckhoffowi (C – 161/17) – link oraz opinia Rzecznika Manuela Camposa Sancheza Bordony przedstawiona w dniu 25 kwietnia 2018 r. – link;
  • Wyrok TSUE z dnia 13 lutego 2014 r. w sprawie Svensson (C-466/12) – link;
  • Postanowienie z dnia 21 października 2014 r. sprawie Bestwater (C-348/13);
  • Wyrok z dnia 8 września 2016 r. w sprawie GS Media przeciwko Sanoma – link.